Nie przypuszczałabym, że kiedyś powiem, że dobrze mi w domu.
Gdyby ktoś rok temu mi powiedział, że będę chciała wrócić do rodziców po to, aby odpocząć, zrelaksować się, zapomnieć o wszystkim to bym go wyśmiała.
A jednak... Jak wszystko potrafi się zmienić.
Jestem w domu od kilku dni. Jem normalne obiady, nie muszę znosić marudzenia właścicielki, hałasu Wrocławskich ulic, korków, wreszcie się wyspałam, nabrałam sił.
Ostatnio dużo się dzieje. Czasami nie nadążam. Wychodzę rano, wieczorem wracam, nie mam czasu na obiad, w przelocie zjem jakąś bułkę kupioną w sklepie, a i tak wiele osób wymaga ode mnie jeszcze więcej.
Stałam się aspołeczna. Drażnią mnie ludzie. Ci z zatłoczonych tramwajów, przepychający się na peronach, pędzący, jak i ci, których dobrze znam.
Kilka osób w ostatnim czasie dało mi odczuć, że czekają tylko na jakąś moją wpadkę, źle im z tym, że sobie całkiem nieźle radzę pomimo wszystko. Bo przecież tak na prawdę to tylko jedna osoba wierzyła w to, że mi się uda.
Udało mi się, czasami jest ciężko, czasami chciałabym wszystko pierdolnąć i popłakać nad tym co jest nie tak, co mnie ogranicza, co powoduje, że nie mam sił wstać rano z łóżka bo tak źle się czuję. Jednak tego nie robię. Zbieram się i wstaję. Wstaję i wychodzę. I tak leci dzień za dniem...
Czekam teraz na kontrolne wizyty u lekarzy, na pobyt na neurologii i kolejny zabieg na serduchu. Liczę na to, że wtedy się pozbieram... Pozbieram się i z nowym powerem zacznę się realizować. Tak... Tak właśnie będzie. Na przekór wszystkim.
sobota, 2 listopada 2013
sobota, 31 sierpnia 2013
31.08.2013
Jest... No właśnie - jak? Jest względnie dobrze :)
Jestem w domu, obiad mam ugotowany, leżę z laptopem na kolanach i kubkiem herbaty obok, jest cicho i spokojnie, czego więcej od życia wymagać?.
Przez kilka godzin były przytulaski, wygłupy i zabawy z najważniejszymi - A,H&Sz.
Te małe oczka Alicji patrzyły na mnie takim mądrym spojrzeniem, delikatny uśmieszek spowodował, że znikną cały świat. Liczyła się wtedy tylko Ona. Mały bezbronny człowiek.
5 dni temu wróciłam z obozu. Było genialnie! Rozruszałam się, poznałam nowych ludzi, zobaczyłam nowe miejsca, porozmawiałam na tematy, których ostatnio często się nie porusza.
Wróciłam z nowymi siłami, z nowymi celami i motywacjami. Czy to wszystko wypali? Liczę na to! :)
Organizuję kolejną zbiórkę - tym razem na rzecz mojego małego przyjaciela Nikosia. Zapraszam wszystkich 14 i 15 września do Galerii Dominikańskiej. Podzielimy się sercem z Nikodemem on nam się odwdzięczy swoim pięknym uśmiechem :)
Nikosiowi możecie pomóc również tu: http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/954
Zajrzyjcie, zapoznajcie się z jego historią i podziękujcie, że to nie Wy musicie zbierać pieniądze na ratowanie życia najbliższej Wam osobie...
Jestem w domu, obiad mam ugotowany, leżę z laptopem na kolanach i kubkiem herbaty obok, jest cicho i spokojnie, czego więcej od życia wymagać?.
Przez kilka godzin były przytulaski, wygłupy i zabawy z najważniejszymi - A,H&Sz.
Te małe oczka Alicji patrzyły na mnie takim mądrym spojrzeniem, delikatny uśmieszek spowodował, że znikną cały świat. Liczyła się wtedy tylko Ona. Mały bezbronny człowiek.
5 dni temu wróciłam z obozu. Było genialnie! Rozruszałam się, poznałam nowych ludzi, zobaczyłam nowe miejsca, porozmawiałam na tematy, których ostatnio często się nie porusza.
Wróciłam z nowymi siłami, z nowymi celami i motywacjami. Czy to wszystko wypali? Liczę na to! :)
Organizuję kolejną zbiórkę - tym razem na rzecz mojego małego przyjaciela Nikosia. Zapraszam wszystkich 14 i 15 września do Galerii Dominikańskiej. Podzielimy się sercem z Nikodemem on nam się odwdzięczy swoim pięknym uśmiechem :)
Nikosiowi możecie pomóc również tu: http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/954
Zajrzyjcie, zapoznajcie się z jego historią i podziękujcie, że to nie Wy musicie zbierać pieniądze na ratowanie życia najbliższej Wam osobie...
środa, 14 sierpnia 2013
15.08.2013
Jest godzina 01;06 a ja bezsensownie przeglądam kolejne strony w internecie myśląc nad wieloma sprawami.
To prawda, że w nocy mamy większą skłonność do rozmyślań z sensem i bez sensu również.
W mieszkaniu słychać dźwięk chłodzącej lodówki, muzykę z internetowego radio, oraz samochody, które jeżdżą tuż za moim oknem.
Dzisiejszy dzień był jak najbardziej udany. Połaziłam po sklepach, kupiłam wymarzony prezent na urodziny H. zjadłyśmy z K. naszą ulubioną knyszę spod "kerfa" wypiłyśmy pepsi, porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy, powspominałyśmy i wstępnie zaplanowałyśmy jesienny wyjazd do Warszawy.
Jednak wieczór nastał z dziwnym nastrojem.
Wiem, że nie ma co gdybać... ale zastanawiam się co by było, gdybym była zdrowa, zastanawiam się co by było, gdybym normalnie skończyła szkołę, zastanawiam się co by było gdybym bardziej pielęgnowała niektóre przyjaźnie i znajomości nie skończyłyby się tak z dnia na dzień.
Czasami tak strasznie brakuje mi niektórych osób, moja duma jednak nie pozwala mi odezwać się pierwszej.
Ktoś ostatnio się mnie spytał czy chciałabym znów rozpocząć naukę w cekironie?
Teraz już na pewno nie, ale gdybym mogła się cofnąć o 5 lat i przeżyć wszystko jeszcze raz to owszem.
Nie popełniłabym już tych samych błędów. Zamiast NIE powiedziałabym TAK. Zamiast TAK powiedziałabym NIE.... Wtedy moje życie na pewno wyglądałoby inaczej... Lecz nikt jeszcze nie wymyślił wehikułu czasu...
Teraz mieszkam sama we Wrocławiu, czyli moje marzenie spełniło się w połowie, bo miałam tu mieszkać, lecz nie sama.
Już nie pracuję, w piątek mam spotkanie z moim przyszłym pracodawcą. Liczę na to, że już omówimy szczegóły i dostanę konkretny termin od kiedy mogę zacząć.
Wierzę, że to będzie coś co mnie na prawdę zainteresuje, w czym będę mogła się spełniać.
Z tą wiarą kończę i próbuję zasnąć :) Jutro - w sumie to dziś - spotkanie po dwóch miesiącach z M. :*
To prawda, że w nocy mamy większą skłonność do rozmyślań z sensem i bez sensu również.
W mieszkaniu słychać dźwięk chłodzącej lodówki, muzykę z internetowego radio, oraz samochody, które jeżdżą tuż za moim oknem.
Dzisiejszy dzień był jak najbardziej udany. Połaziłam po sklepach, kupiłam wymarzony prezent na urodziny H. zjadłyśmy z K. naszą ulubioną knyszę spod "kerfa" wypiłyśmy pepsi, porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy, powspominałyśmy i wstępnie zaplanowałyśmy jesienny wyjazd do Warszawy.
Jednak wieczór nastał z dziwnym nastrojem.
Wiem, że nie ma co gdybać... ale zastanawiam się co by było, gdybym była zdrowa, zastanawiam się co by było, gdybym normalnie skończyła szkołę, zastanawiam się co by było gdybym bardziej pielęgnowała niektóre przyjaźnie i znajomości nie skończyłyby się tak z dnia na dzień.
Czasami tak strasznie brakuje mi niektórych osób, moja duma jednak nie pozwala mi odezwać się pierwszej.
Ktoś ostatnio się mnie spytał czy chciałabym znów rozpocząć naukę w cekironie?
Teraz już na pewno nie, ale gdybym mogła się cofnąć o 5 lat i przeżyć wszystko jeszcze raz to owszem.
Nie popełniłabym już tych samych błędów. Zamiast NIE powiedziałabym TAK. Zamiast TAK powiedziałabym NIE.... Wtedy moje życie na pewno wyglądałoby inaczej... Lecz nikt jeszcze nie wymyślił wehikułu czasu...
Teraz mieszkam sama we Wrocławiu, czyli moje marzenie spełniło się w połowie, bo miałam tu mieszkać, lecz nie sama.
Już nie pracuję, w piątek mam spotkanie z moim przyszłym pracodawcą. Liczę na to, że już omówimy szczegóły i dostanę konkretny termin od kiedy mogę zacząć.
Wierzę, że to będzie coś co mnie na prawdę zainteresuje, w czym będę mogła się spełniać.
Z tą wiarą kończę i próbuję zasnąć :) Jutro - w sumie to dziś - spotkanie po dwóch miesiącach z M. :*
czwartek, 8 sierpnia 2013
08.08.2013
Nie pisałam prawie dwa miesiące. Nie, nie powiem, że nic się nie działo przez ten czas, bo działo się bardzo dużo. Powiedziałabym nawet, że za dużo.
Skończyłam 22 lata,
4 dni temu urodziła mi się siostrzenica Alicja,
straciłam pracę,
od półtora miesiąca mieszkam całkiem sama,
odbyłam pierwszą wycieczkę z Hanią i Szymkiem po Wrocławiu,
załapałam się pod kolejny projekt i za niedługo zacznę kolejną pracę,
zbieramy pieniądze na operację serducha małego Nikosia,
niektóre znajomości wygasły,
inne zaś nabrały tempa i się rozkręciły.
Miłości mego życia nie mam nadal.
Dobrze mi z tym i źle jednocześnie.
Odbyłam kolejne wizyty lekarskie.
U neurologa zmiana leków,
neurochirurg - wizyta mega szybka! Ja ciamcia zapomniałam płyt z badań. Następna wizyta nie wiadomo kiedy z kilku powodów.
Kolejna kontrola mojego Anioła Stróża - stymulatorka - wszystko pięknie ładnie, śmiechy, pogawętka z doktorkiem i nagle poważna mina, kilka oddechów i znów złe wieści!
Niby tego nie odczuwam, więc ktoś mi może powiedzieć "Zostaw niech tak będzie"
Nie! Nie może tak być! Bo to, że ja tego nie odczuwam aż tak dotkliwie to może być spowodowane ogólnym przemęczeniem, które miało miejsce jeszcze miesiąc temu?
Bardzo zmodyfikowanym węzłem? I cholera wie jeszcze czym.
Nie potrafię tego pojąć dlaczego znów? Nie potrafię się z tym pogodzić... Nie po tym co przeszłam. Nie po tym całym strachu, nie po przepłakanych wielu godzinach.
NIE, NIE NIE!!! Po prostu nie... Nie chcę....
Napisałam maila do lekarza, który wykonywał mi ostatni zabieg. Czekam na badanie i kolejną wizytę za miesiąc licząc na... cud?
Wyżaliłam się do cyberprzestrzeni.... Bo jakoś ostatnio nikt mnie nie chce słuchać...
Skończyłam 22 lata,
4 dni temu urodziła mi się siostrzenica Alicja,
straciłam pracę,
od półtora miesiąca mieszkam całkiem sama,
odbyłam pierwszą wycieczkę z Hanią i Szymkiem po Wrocławiu,
załapałam się pod kolejny projekt i za niedługo zacznę kolejną pracę,
zbieramy pieniądze na operację serducha małego Nikosia,
niektóre znajomości wygasły,
inne zaś nabrały tempa i się rozkręciły.
Miłości mego życia nie mam nadal.
Dobrze mi z tym i źle jednocześnie.
Odbyłam kolejne wizyty lekarskie.
U neurologa zmiana leków,
neurochirurg - wizyta mega szybka! Ja ciamcia zapomniałam płyt z badań. Następna wizyta nie wiadomo kiedy z kilku powodów.
Kolejna kontrola mojego Anioła Stróża - stymulatorka - wszystko pięknie ładnie, śmiechy, pogawętka z doktorkiem i nagle poważna mina, kilka oddechów i znów złe wieści!
Niby tego nie odczuwam, więc ktoś mi może powiedzieć "Zostaw niech tak będzie"
Nie! Nie może tak być! Bo to, że ja tego nie odczuwam aż tak dotkliwie to może być spowodowane ogólnym przemęczeniem, które miało miejsce jeszcze miesiąc temu?
Bardzo zmodyfikowanym węzłem? I cholera wie jeszcze czym.
Nie potrafię tego pojąć dlaczego znów? Nie potrafię się z tym pogodzić... Nie po tym co przeszłam. Nie po tym całym strachu, nie po przepłakanych wielu godzinach.
NIE, NIE NIE!!! Po prostu nie... Nie chcę....
Napisałam maila do lekarza, który wykonywał mi ostatni zabieg. Czekam na badanie i kolejną wizytę za miesiąc licząc na... cud?
Wyżaliłam się do cyberprzestrzeni.... Bo jakoś ostatnio nikt mnie nie chce słuchać...
środa, 19 czerwca 2013
19.06.2013
Ciężki czas... Mam już stanowczo dość tego roku. Niech już się skończy...
Jestem zmęczona. Bardzo zmęczona...
A nie mam czasu żeby odpocząć. Nie mam czasu na nic.
Nie pamiętam kiedy porządnie odpoczęłam, nie pamiętam kiedy mogłam się beztrosko śmiać ze wszystkiego i z niczego.
Pragnę spokoju.
Niczego więcej.
Pragnę spokoju... Tak niewiele a zarazem tak dużo...
Jestem zmęczona. Bardzo zmęczona...
A nie mam czasu żeby odpocząć. Nie mam czasu na nic.
Nie pamiętam kiedy porządnie odpoczęłam, nie pamiętam kiedy mogłam się beztrosko śmiać ze wszystkiego i z niczego.
Pragnę spokoju.
Niczego więcej.
Pragnę spokoju... Tak niewiele a zarazem tak dużo...
wtorek, 28 maja 2013
28.05.2013
Był weekend i skończył się weekend. Tak na dobrą sprawę jeszcze się dobrze nie zaczął a już nastał poniedziałek. Powiedzcie jak to możliwe?!
Niedzielny dzień spędzony z Nią na wieeeelgachnych zakupach.
Wydałam kupę kasy, więc zdobyłam wiele nowych rzeczy do mieszkania.
I tak zaczęłam sobie obmyślać jak kiedyś będzie wyglądał mój dom.
Będzie miał wielki ogród z trampoliną, huśtawką, hamakiem.
Będzie miał sypialnię z wielkim łóżkiem w pościeli, w której będę się zatapiała każdego wieczoru.
Będzie miał śliczny kominek w salonie, przy którym spędzę wiele wiczorów.
Będzie miał duuuuuży parapet, abym mogła siedzieć na nim i oglądać gwiazdy słuchając ulubionych piosenek.
Tak, właśnie. Tak będzie wyglądał mój wymarzony dom...
Fajnie jest mieć marzenia, wiecie?
I fajnie jest robić wszystko, aby do nich dążyć.
A poniedziałek zaczął się koszmarnie... Już wiem dlaczego nie lubimy poniedziałków...
Bo w poniedziałki dzieją się złe rzeczy, bo w poniedziałki jest się zmęczonym, bo w poniedziałki wszystko idzie nie tak... Tak właśnie było w ten poniedziałek.
Był straszny i tak bardzo się cieszę, że kończy się już wtorek...
Nowy tygodniu - proszę cię, bądź lepszy niż poprzedni. Bądź lepszy niż poniedziałek... :)
A jutro tomografia... Sama jestem ciekawa jakie nowe zmiany wyjdą.
Trzymajcie kciukasy!
Niedzielny dzień spędzony z Nią na wieeeelgachnych zakupach.
Wydałam kupę kasy, więc zdobyłam wiele nowych rzeczy do mieszkania.
I tak zaczęłam sobie obmyślać jak kiedyś będzie wyglądał mój dom.
Będzie miał wielki ogród z trampoliną, huśtawką, hamakiem.
Będzie miał sypialnię z wielkim łóżkiem w pościeli, w której będę się zatapiała każdego wieczoru.
Będzie miał śliczny kominek w salonie, przy którym spędzę wiele wiczorów.
Będzie miał duuuuuży parapet, abym mogła siedzieć na nim i oglądać gwiazdy słuchając ulubionych piosenek.
Tak, właśnie. Tak będzie wyglądał mój wymarzony dom...
Fajnie jest mieć marzenia, wiecie?
I fajnie jest robić wszystko, aby do nich dążyć.
A poniedziałek zaczął się koszmarnie... Już wiem dlaczego nie lubimy poniedziałków...
Bo w poniedziałki dzieją się złe rzeczy, bo w poniedziałki jest się zmęczonym, bo w poniedziałki wszystko idzie nie tak... Tak właśnie było w ten poniedziałek.
Był straszny i tak bardzo się cieszę, że kończy się już wtorek...
Nowy tygodniu - proszę cię, bądź lepszy niż poprzedni. Bądź lepszy niż poniedziałek... :)
A jutro tomografia... Sama jestem ciekawa jakie nowe zmiany wyjdą.
Trzymajcie kciukasy!
sobota, 25 maja 2013
25.05.2013
Jak ja lubię dni kiedy nie muszę nic robić. Kiedy mogę się zwyczajnie lenić, zapominając o wszystkim.
Już dawno nie miałam takiego dnia.
A taka sobota jak dziś była mi bardzo potrzebna bo tak jak się spodziewałam... Ten tydzień był cholernie ciężki.
Wychodziłam z domu z samego rana a wracałam w nocy, moim jedynym posiłkiem w ciągu dnia było śniadanie.
Już wczoraj zapoczątkowałam dobry weekend, najpierw przyjechały mi zakupy, odebrałam zdjęcia, skorzystałam z promocji w rossmanie i kupiłam trochę kosmetyków a wieczorem udałam się na imprezę urodzinową Michalinki ;)
Poznałam trochę nowych osób, zrelaksowałam się, porobiłam zdjęcia.
Dziś dzień spędzony z w łóżku z laptopem.
A jutro? Jutro wielkie zakupy w IKEA! Wreszcie!
Liczę na to, że nadchodzący tydzień nie będzie już tak ciężki jak ten mijający...
Już dawno nie miałam takiego dnia.
A taka sobota jak dziś była mi bardzo potrzebna bo tak jak się spodziewałam... Ten tydzień był cholernie ciężki.
Wychodziłam z domu z samego rana a wracałam w nocy, moim jedynym posiłkiem w ciągu dnia było śniadanie.
Już wczoraj zapoczątkowałam dobry weekend, najpierw przyjechały mi zakupy, odebrałam zdjęcia, skorzystałam z promocji w rossmanie i kupiłam trochę kosmetyków a wieczorem udałam się na imprezę urodzinową Michalinki ;)
Poznałam trochę nowych osób, zrelaksowałam się, porobiłam zdjęcia.
Dziś dzień spędzony z w łóżku z laptopem.
A jutro? Jutro wielkie zakupy w IKEA! Wreszcie!
Liczę na to, że nadchodzący tydzień nie będzie już tak ciężki jak ten mijający...
Subskrybuj:
Posty (Atom)